środa, 28 listopada 2012

theatre

Dobry wieczór!
Ta środa tak szybko zleciała, że aż w to nie wierzę!Cóż się dziwić gdy nie siedzi się w szkole.
Mieliśmy wyjazd do teatru powszechnego w Łodzi, a dodatkiem było kilka wolnych godzin w manofakturze.

Liczyłam, że tak jak w tamtym roku dostaniemy świetne miejsca w pierwszym rzędzie.Miałam rację, tylko te miejsca były na balkonie.To najgorsze co w teatrze może istnieć.Bardzo lubię oglądać przedstawienia, ale nie z takiej odleglości, na dodatek nie wzięłam okularów.Jedyne zdjęcie, które udało mi się zrobić to to, przy zgaszonym świetle, nie grzeszy jakością;
Uwielbiam teatr!
Przedstawienie było trochę monotonne, ale ciekawe.Przedstawiało nadmierną troskę ojca o swoją 25-letnią córkę, której narzeczeni zawsze byli przeciwieństwem ideału jej ojca, jednakże znalazła na to sposób.Przy tym wszystkim nie zabrakło elementów komedii i musicalu. Polecam cierpliwym widzą!

Po sztuce przeszliśmy kilka ulic i dotarliśmy do manofaktury.Nachodziłyśmy się trochę, ale szału w sklepach nie było, cóż może innym razem.Po kilku sklepach, czas na jedzonko!
Potem dalsza część zakupów, jednakże naszym oczom ukazało się 'coś' prześlicznego i słodkiego!

Cóż to takiego?O tym w następnym poście!

5 komentarzy:

  1. ciekawa jestem co to było?:> Aż mi się zachciało longera no i ogólnie zestawu B-smart z kfc:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Smakolyczki widze ;) ojej, jaki slodki domek z piernika!

    OdpowiedzUsuń